Kawałek mojej chatki
Siedlisko, moja spokojna przystań -mały skrawek na tej ziemi który jest dla mnie najpiękniejszy.
To miejsce działa na mnie tak z wielu powodów. Pierwszym jest na pewno ten, że wychowałam się w tym domu. I cały czas trwa we mnie jeszcze idylliczny obraz tego miejsca, taki jaki przechowujemy we wspomnieniach z dzieciństwa. Natomiast drugi czynnik, który sprawia ze nie mogę sobie wyobrazić mieszkania w innym miejscu jest to, że wiele prac w domu i ogrodzie związanych z jego wykończeniem wykonywaliśmy samodzielnie. Moją działką w tworzeniu naszego mieszkanka było i nadal jest malowanie wszystkiego co się da, renowacja mebelków i dodawanie domkowi ciepła przez różne drobiazgi.
Stare meble w dużym stopniu to prezenty od rodziny, takie jak szafa z lat 30-tych XX w., którą babcia Helena dostała w posagu, biurko mojego taty czy kredens przywieziony z podupadającej leśniczówki. Zakupów nowych, prosto ze sklepu mam niewiele, bo uwielbiam ratować stare meble. Swojej pasji potrafię oddać się zupełnie w garażu, który jest moją małą stolarską pracownią i nie raz wychodziłam z niej w tumanie pył drzewnego, wiórów czy oparach lakieru. Walczyłam z kornikami, piłowałam, szlifowałam, przykręcałam, czasem tylko korzystając z pomocy męża.
Ewelino,
OdpowiedzUsuńjak miło u Ciebie! Ciepło, przytulnie, aż się marzy czytanie książki przy kominku z kotem na kolanach...
Pozdrawiam! M.
stworzyłaś sielski klimat w swoim domku,bardzo mi sie u Ciebie podoba :)
OdpowiedzUsuń