Zaległości
A tak wyglądało w tym roku przygotowywanie pisanek, jakimś cudem nawet kilka trafiło w całości do koszyczka.
A tak wygląda obecnie nasz salon - na wiosnę zyskał trochę lekkości .
Ja jak zwykle spóźniona ale co tam . Przypomniała mi się Wielkanoc dzięki mojej córci, która przyniosła ostatnio z przedszkola swoja n...
Witam wszystkich , którzy do mnie zaglądają . Ostatnio pokazywałam tylko moje dzieciaczki, teraz może troszkę od nich odpocznę i wrzucę fotki z mojej chatki.
I to spóźnione walentynkowe serce - u mnie na blogu chyba nic nigdy nie pojawi się o odpowiedniej porze.
A ja się naprawdę tak staram -tylko tego czasu ciągle mało.
Witam wszystkich , którzy do mnie zaglądają . Ostatnio pokazywałam tylko moje dzieciaczki, teraz może troszkę od nich odpocznę i wrzucę ...
Lampa cz.II
Projekt abażura stworzył się pierwotnie w głowie mojej siostry, która jak i moja mama należy do tych zdolnych bestii co potrafią wymodzić zawsze coś oryginalnego.
Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta moje wymarzone lampki, o których pisałam wcześniej http://mojesiedlisko.blogspo...
Zuziowe królestwo
Witamy po raz kolejny w Zuziowej krainie. Wykorzystując moment chwilowego porządku chwalę się pudełkami i walizeczką na które zachorowałam już rok temu , ale z powodów czysto praktycznych kupiłam dopiero teraz (siła destrukcyjna dzieciaczków maleje wraz z wiekiem - mam więc nadzieje że teraz tak szybko nie trafią one do kosza).
Witamy po raz kolejny w Zuziowej krainie. Wykorzystując moment chwilowego porządku chwalę się pudełkami i walizeczką na które zachorowa...
Boże Narodzenie 2011
Wiem, wiem że na takie historie to już za późno ale chyba lepiej teraz niż za rok. Tak bardzo chciałam zrobić jakieś piękne świąteczne zdjęcia - same Boże Narodzenie jest przecież urokliwe, ale nie udało się i moment w którym je wrzucam też jest nie bardzo udany ale cóż. To była pierwsza gwiazdka Antosia i chciałabym ją zapamiętać, by nie uleciała gdzieś razem z tysiącem kolejnych niewywołanych zdjęć. Jak już wcześniej wspominałam blog to dla mnie pewien rodzaj albumu rodzinnego, który zapamiętuje nie tylko obrazy ale i myśli, słowa - dlatego też pojawi się nasza choinka 2011 w środku stycznia 2012. W realu już jej nie ma, ale to nie z winy dzieciaczków (ponieważ poza ściąganiem pierniczków omijali ją szerokim łukiem - strasznie kuła - nawet w ubieraniu zbytnio szkraby nie pomagały)
Wiem, wiem że na takie historie to już za późno ale chyba lepiej teraz niż za rok. Tak bardzo chciałam zrobić jakieś piękne świąteczne z...
Pierniczki
Piernikowe szaleństwo omal by się nie odbyło bo zostawiłam ciasto na noc w naturalnej "balkonowej lodówce i niemalże zamarzło. Ale sytuację uratował nasz superman Tatulek. Użył swej nadludzkiej siły i wydobył zmarzniętą breje z garnka - można było działać .
Początkowo było super, moja podkuchenna spisywała się wzorowo, nawet zmywała. Czar wspaniałej współpracy jednak zaczął pryskać powoli a w to miejsce pojawili się ciasteczkowi podjadacze.
Ciastek stale ubywało - Zuza zyskała tego wieczoru miano pasibrzucha.
Jedna rzecz , która nie miała zamiaru zniknąć to narastający bałagan.
Nie wiem jak wy kobiety wszystkich blogów świata macie czas for example na gotowanie , sprzątanie niańczenie dzieci i uchwycenie tego wszystkiego w przeuroczy sposób na fotografiach. Dla mnie to zagadka.
Pomocnica w drugiej odsłonie przy dekorowaniu pierniczków, których nasz domowy świat nawet nie zobaczył ponieważ młoda dama zjadła je raniutko zanim jeszcze dobrze otworzyła oczy. A wtóruje jej w tym zamiłowaniu do tych ciach braciszek. Średnio dziennie zjadają oni razem 5-8 pierniczków licząc, od momentu powstania ciastek (mimo że było ich ponad 100 i to słusznych rozmiarów )zakładam że na choinkę nie będzie co powiesić.
A oto moja parka , którą zapuszkowałam i czeka w ukryciu na święta. (chyba że małe noski już i je wykryły).
Piernikowe szaleństwo omal by się nie odbyło bo zostawiłam ciasto na noc w naturalnej "balkonowej lodówce i niemalże zamarzło. Ale ...







