Przepiękny dzień dziś mamy, wręcz idealny. Pozbawiony wszelkich szmerów codzienności, przyprawiony najlepszym smakiem jaki ostatnio serwuje mi "ŻYCIE", gwarem i śmiechem dzieciaków.
Dzisiaj dzień komunij chrześnicy mojego M. Chciał bym żeby moje kochane pociechy w dniu swoich komunii świętych naprawdę poczuły obecność Boga w swoim życiu - bo on zawsze Jest ,nawet jeżeli człowiek nie ma już nic i nikogo to on daje nam siłę i chęć do życia.
Moja mała gwiazda oczywiście już chciałaby wskoczyć w taką biała suknie - mam nadzieje, że trochę jej to przejdzie bo jak na razie to mam to co chciałam, 100% babę w domu -uwielbia ciuchy, fryzury etc. aha i niestety ma swój gust.
Mój M. żartuje że dziękuje Bogu za to że mam tylko tą jedną małą kobietkę.
Nie mogłam się oprzeć- jeszcze fotki z naszego ogródka , aż nie do wiary ja kilka godzin słońca budzi ogród.
Aha zapomniałam dodać że fantazje mojej córci związane ze strojem spełnia zakochana w niej babci Marysia - sukienusia na zdjęciach to jej dzieło.
12:06
Przepiękny dzień dziś mamy, wręcz idealny. Pozbawiony wszelkich szmerów codzienności, przyprawiony najlepszym smakiem jaki ostatnio serwu...
To prawda że rodzice przy swoich dzieciach spełniają swoje dziecięce marzenia, pragnienia.
Tak zdarza się w moim przypadku. Staram się w tym nie zapędzać, ale tego domku na drzewie nie mogłam sobie odmówić. Trochę gadania i dobrych chęci i Mariusz skonstruował tą nad wyraz skomplikowaną budowlę, choć pozornie prostą w formie.
A oto i zadowolona z nowego lokum właścicielka. Chociaż jak widać powyżej nie tylko jej on służył.
13:07
To prawda że rodzice przy swoich dzieciach spełniają swoje dziecięce marzenia, pragnienia. Tak zdarza się w moim przypadku. Staram s...
Zaczęłam dzisiaj z córcią przegląd zdjęć sezonu letniego. Kiedyś było prosto człowiek wyjął klisze z aparatu, fotograf wywołał wszystko i już ( no może nie zawsze było fajnie szczególnie wtedy gdy się okazywało że klisza jest prześwietlona). W dzisiejszych czasach przynajmniej ja potrzebuje kilka wieczorów by uporządkować cały ten mój zbiór zdjęć, połowę beznadziejnych ujęć wykasować i ewentualnie z tych kilku tysięcy fotek wybrać coś i wywołać. Wiem wiem powinnam to robić systematycznie wtedy z pewnością zajmowałoby mi to kilka minut. Niestety w życiu jest tyle spraw które trzeba załatwiać""'systematycznie', że na zdjęci limtu tej 'systematyczności' u mnie brak. A może ktoś ma inny pomysł na prowadzenie porządków w rodzinnych albumach- jeżeli tak to zdradźcie sekret.

W każdym bądź razie by niektóre fotki nie zniknęły bezpowrotnie wrzucam je do tego globalnego śmietnika w którym o dziwo zawsze wszystko jestem w stanie odnaleźć. I przyznam się że zaglądam częściej na mojego bloga niż do zdjęć w albumach, gdy chcę sobie powspominać.
Wakacje w moim mniemaniu nie mogą być nudne, i staram się żeby takie nie były. Mam nadzieje że to mi się udaje.
A to jest to co trzydziestoletnia mamuśka lubi robić najbardziej - wygłupiać się z dzieciakami.
12:14
Zaczęłam dzisiaj z córcią przegląd zdjęć sezonu letniego. Kiedyś było prosto człowiek wyjął klisze z aparatu, fotograf wywołał wszystko ...
Tak u nas jesień się zaczęła, kiedy jeszcze nie było zbyt wiele liści na trawniku a my chciałyśmy ją poczuć wzięłyśmy się za dynie. Najpierw były poszukiwania, jak widać owocne, później czekała nas ciężka praca naszczęście zwieńczona pysznymi babeczkami dyniowymi.
Jesień piękna jest, nie musi ona nic robić by nią człowiek się zachwycał wystarczy że jest i pozwala na się obserwować.
Kurcze tak się zapatrzyłam na te wiechy trawiaste, że zapomniałam o głównym kierowniku dynio-brania. Gdyby nie Antoś i Zuzia to.......wszystko zrobiłabym o wiele szybciej, ale na pewno byłoby mniej przyjemnie i wesoło. Pozdrawiam wszystkie mamuśki.
13:47
Tak u nas jesień się zaczęła, kiedy jeszcze nie było zbyt wiele liści na trawniku a my chciałyśmy ją poczuć wzięłyśmy się za dynie. Na...
Zimowe szaleństwa na śniegu były dla nas "ratunkiem". Pozwalały rozładować niespożytą energię jaką dysponuje moja córcia. Ostatnie dwa tygodnie pogoda nas pod tym względem nie rozpieszczała. Na szczęście wczoraj pojawiło się słoneczko, osuszyło nam podwórko i Zuzanka mogła sobie pobrykać po świeżym powietrzu (bo to przecież takie małe tygrysy lubią najbardziej). Zaliczyła wszystkie swoje bujawki które wyłoniły się spod śniegu, pokopała piłkę i oczywiście nie była by sobą gdyby nie zerwała jakiegoś kwiatuszka. I oczywiście że był bukiecik z mocno wymęczonych stokrotek - sama się zastanawiam jak ona je znalazła.
W każdym bądź razie apelujem do pani zimy żeby jeszczę na troszkę wróciła - co może nie bardzo by się podobało pozostałaej części społeczeństwa ale co tam wole to niż codzienną demolkę w domu po przejściu huraganu zwanego Zuzia.
Na zachęte dla pani zimy i poparcie naszej prośby załączam migawki z naszego zaśnieżonego ogrodu który w promieniach słońca wyglądał po prostu bajkowo
12:38
Zimowe szaleństwa na śniegu były dla nas "ratunkiem". Pozwalały rozładować niespożytą energię jaką dysponuje moja córcia. Os...
08:37
Pewnego pięknego dnia postanowiłam z moją córcią wyruszyć na poszukiwania pierwszych śladów wiosny. Obydwie byłyśmy pełne zapału i nadzi...